Dzisiejsze derby Trójmiasta, rozgrywane na Stadionie Miejskim w Gdyni, dostarczyły Arkowcom wielu emocji. Te działały na zasadzie huśtawki - gorsze nastroje przeplatane były lepszymi. Koniec końców można śmiało mówić o niedosycie. Bo w końcu Arka w pewnym momencie prowadziła już 2:0. Nie obyło się również bez kontrowersji sędziowskich. No nic, nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzić się z owym rezultatem. Na piątkowy mecz do składu meczowego powrócili Kamil Jakubczyk i Marc Navarro. Podstawowi gracze Arki po odbytej jednomeczowej pauzie znów znaleźli się w wyjściowym zestawieniu. "Jakubu" zastąpił wystawionego ostatnio Aureliena Nguiambę, a Marc na ławkę rezerwowych odesłał Dawida Kocyłę. Natomiast za wykluczonego Michała Marcjanika pojawił się Kike Hermoso.

 

 

800bae1b_arka-vs-lechia.jpg

Odważna postawa Arkowców przyniosła owoce już na początku spotkania. W 6. minucie wynik otworzył Oskar Kubiak. Genialny 19-latek w dość niespodziewanym dla gości momencie przymierzył soczyście z pierwszej piłki. Piłka, która w końcowej fazie lotu otarła się jeszcze o poprzeczkę, wpadła do siatki, dając Arce prowadzenie. Znakomite uderzenie, praktycznie nie do obrony. Ależ rozwija nam się ten chłopak. Rywale zza miedzy zamierzali prędko odpowiedzieć, lecz wówczas na nic zdały się ich ataki. W pewnej sytuacji futbolówka uderzona przez Tomasa Bobceka wylądowała w sieci, ale odgwizdany spalony zapobiegł wtedy utracie bramki. Żółto-niebiescy niejednokrotnie napsuli gdańszczanom w tym meczu krwi. Gola za sprawą silnego uderzenia z ostrego kąta poszukał Nazarij Rusyn. Bramkarz oponentów, Alex Paulsen, zmuszony był do interwencji. Następna szansa na trafienie przypadła Kamilowi Jakubczykowi. Ten, mieszcząc się nieopodal pola karnego, posłał piłkę ponad bramką. Ciekawe i warte uwagi sytuacje nadeszły w doliczonym czasie gry. Bohaterem końcówki pierwszej odsłony został bezsprzecznie Kike Hermoso. Gdy niektórym wydawało się, że strzał głową Bobceka, napastnika zespołu przeciwnego, da jego drużynie remis i gola do szatni, wtem na ratunek ruszył właśnie Hermoso. Kike, wbiegając na linię bramkową, niemal w ostatniej chwili zdążył musnąć lecącą prosto do celu futbolówkę na słupek. Ta po odbiciu trafiła bezpiecznie do Damiana Węglarza. Wkrótce Arka wyszła z kontry. Świetnie panujący nad sytuacją Jakubczyk zagrał do pokazującego się na prawej flance Rusyna, którego próbę sparował golkiper z Gdańska. Do przerwy na tablicy pokazywał się akceptowalny wynik: 1:0 dla Arki. 

 

W drugą część pojedynku Arka weszła równie udanie. Tuż po gwizdku sędziego Arkowcy wbili przyjezdnym kolejnego gola. Tamtym razem na listę strzelców wpisał się Marc Navarro. Daleki wyrzut z autu przeleciał aż do czyhającego przy bramce Kike Hermoso. Środkowy defensor do utrzymującej się w powietrzu fubtolówki postanowił złożyć się zagraniem z przewrotki. Finalnie wyszła asysta. Jego rodak, Marc, doszedł do tego podania i zachowując zimną krew pokonał bramkarza płaskim strzałem. Niewiele zabrakło, by Nazarij Rusyn, zupełnie niepocieszony wcześniejszymi niepowodzeniami, zaskoczył Paulsena epickim centrostrzałem. Tylko nadmiar użytej siły pozwolił mu odetchnąć, bo ostatecznie piłka spotkała się z poprzeczką. Bliski szczęścia był również Serafin Szota. Jego uderzenie górną częścią ciała zdołał jednak wybronić Paulsen. Niestety, w ciągu 180 sekund wynik uległ drastycznej zmianie. Gole w tym czasie zapisali Kacper Sezonienko oraz Ivan Zhelizko. Cały stadion wręcz zamarł, gdy Sebastian Kerk rąbnął z bliskiej odległości w słupek. Za jakiś czas piłkarze Arki zaczęli domagać się rzutu karnego. Poszło o rzekome przewinienie na Vladislavsie Gutkovskisie. "Gutka" nieprzepisowym chwytem miał unieruchomić w polu karnym jeden z obrońców gości. Arbiter zaufał swym kolegom z VAR-u i nawet nie podszedł do monitora zweryfikować tę kontrowersję... W końcowych momentach widowiska Rusyn trafił w słupek, a Damian Węglarz przytomnie zatrzymywał próby zespołu zza Sopotu. 

Zatem 2:2. Pozostaje z pewnością niesmak i niedosyt, związany z utratą dwubramkowego prowadzenia. Dyskusyjna akcja z udziałem Gutkovskisa również przywołuje mieszane emocje. Piłkarzom Arki należą się jednak słowa uznania za wykonaną pracę na boisku oraz przysłowiowe "gryzienie trawy". Twarda rozgrywka Arce nie straszna. Wręcz przeciwnie. Szacunek. Po rozegraniu meczu 23. kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej Arkowcy dzierżą na koncie 26 punktów. 

5 marca rozegramy kolejne ligowe spotkanie. Przeciwnikiem Arki Gdynia w zaległej rywalizacji będzie Radomiak Radom.

Na Stadion przy ul. Olimpijskiej przybyło wczoraj 14 401 kibiców. To rekordowa liczba, jeśli chodzi o frekwencję na tym obiekcie. Nasz głośny doping jedynie udowodnił tę nadmorską siłę Wielkiej Arki.

Arka ma honor i klasę. A Lechia? Pytanie wydaje się retoryczne...

Trójmiasto jest Nasze! Trójmiasto do Arki należy!

ARKA GDYNIA: Węglarz - Szota, Hermoso, Gojny - Navarro (80' Kocyła), Perea, Jakubczyk (80' Nguiamba), Kubiak - Rusyn (86' Szysz), Kerk - Espiau (71' Gutkovskis)
Lechia Gdańsk: Paulsen - Wójtowicz, Pllana, Rodin, Vojtko - Mena, Kapić, Zhelizko, Cirković (67' Neugebauer), Sezonienko (77' Viunnyk) - Bobczek 
Bramki: 6' Kubiak, 46' Navarro, 54' Sezonienko, 57' Zhelizko
Liczba widzów: 14 401